Koronawirus w mieszkaniu – sytuacja lokatorów

.
Koronawirus już przewrócił rynek mieszkaniowy w Polsce do góry nogami. Ze szkodą dla najuboższych obywateli. Właściciele mieszkań już zacierają ręce, ponieważ będą mogli narzucać dowolne, wykorzystując bierną postawę państwa. Ludzie zmuszeni wynajmować mieszkania na wolnym rynku w dużych miastach, dla obniżenia kosztów będą musieli dzielić się najmowaną powierzchnią z innymi i niewykluczone, że w jednym mieszkaniu zamieszka więcej niż trzy osoby. To będzie dno cywilizacyjne (moralne Polska osiągnęła już wiele lat temu). Obecna (nadzwyczajna) sytuacja powinna odejść od prawa własności. Rolą państwa w tak trudnej sytuacji jest obrona swoich najsłabszych obywateli, a nie kierowanie się ideami ekonomicznymi sprzed trzydziestu lat. Nie ma co liczyć na rozsądek władz samorządowych i centralnych. Będą miały na uwadze przede wszystkim programy dla przedsiębiorstw, przedsiębiorców i innych zamożnych osób. Ważna rolę odegrają organizacje lokatorskie zajmujące się od lat walką z wolną amerykanką na rynku mieszkań. Mogą powstać nowe w miastach, w których jeszcze ich nie ma. Solidarność wszystkich lokatorów jest szansą na obronę przed patologią mieszkaniową. To, czego najbardziej boją się prywatni właściciele, deweloperzy i władza, to świadome społeczeństwo.
.
Nie jest tak, że skoro mam oszczędności, opłaciłem czynsz z góry za kilka miesięcy, to mogę spać spokojnie. Ponieważ owe oszczędności stopnieją, gdy ni z tego ni z owego będzie trzeba płacić dwukrotną wysokość czynszu. Dla polskiego społeczeństwa, wśród którego zdecydowana większość wydaje prawie 1/3 swojego wynagrodzenia na rachunki wolny rynek mieszkaniowy połączony z pandemią koronawirusa może oznaczać dojście do ściany. Tylko regulacja czynszów, powrót do polityki mieszkaniowej sprzed 1990 roku będzie ratunkiem dla milionów średniaków i biedniaków przed osobistymi tragediami. Niestety, znając wyobcowanie władzy, nic się nie zmieni. Skutek tego będzie taki, że za kolejny kryzys zapłacą najbiedniejsi, nie zaś pani lub pan mieszkający w Konstancinie pod Warszawą. Oni żyją zamknięci w swoich posiadłościach sterylnie odgrodzeni od reszty społeczeństwa. Podobnie jak rządzący nami, maluczkimi. To nie jest solidarność jaką widzą i chcą widzieć publicyści, dziennikarze oraz celebryci.
Tekst pierwotnie ukazał się na stronie Federacji Anarchistycznej 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*